czwartek, 3 maja 2012
wtorek, 1 maja 2012
Ciemna strona księżyca
Zdejmuję pajęczyny z bloga, wycieram kurz.
Dotychczasowy przestój
usprawiedliwiam licznymi zmianami, które zachodzą w moim życiu.
Ba! Zmiana, to chyba moje drugie imię ;)
Teraz do rzeczy.
Naszym zamysłem od
początku było to, aby blog inspirował do rozwoju, ale przede
wszystkim naładowany był pozytywną energią i optymizmem.
Najważniejsze jest jednak, aby publikowane przez nas treści były
szczere i dotykały tematów, które bezpośrednio łączą się z
naszym doświadczeniem kobiecości, oraz jej rozwojem wraz z biegiem
czasu.
Ostatnie wydarzenia
uświadomiły mi, że rozwój ma swoje bolesne oblicze, wówczas
kiedy trzeba się zmierzyć z własną ciemną stroną księżyca.
Odkryć w sobie i zrozumieć blokady, negatywne wzorce myślenia i
działania, oraz wziąć odpowiedzialność za swoje życie. Pochylić
się nad problemami z którymi przyszliśmy na świat w tym
wcieleniu, zmierzyć się z nimi i przemieniać je. Nie walczyć z
nimi, lecz zaakceptować i przytulić, a potem puścić.
Od pewnego czasu pracuję
nad zrozumieniem blokad, które spowodowały że rzeczywistość
zewnętrzna zamanifestowała się w dość przykrej formie.
Zobaczyłam ciemną stronę swojego księżyca, przewinęłam swoje
dotychczasowe, życie jak film i przypomniałam sobie, że cały czas
jestem stawiana w podobnych sytuacjach, które ukazują mi moje
słabości. Są to zdarzenia, w których górę bierze lęk i
zapominam o własnej doskonałości. Spotykam ludzi, w których jak w
lustrze się przeglądam i widzę jak wiele jest jeszcze do
przerobienia. Nadszedł czas aby przeformuować cele, nadać wydarzeniom nowy sens.
Pracuję z kartami
anielskimi. Zawsze wyciągam anioła z radą właściwą na czas, w
którym jestem. Tym razem wylosowałam
kartę z Archaniołem Urielem, którego przesłanie brzmi: „Bądź
mężny i mocny, nie lękaj się, nie bój się niczego ani nikogo,
gdyż Pan, Bóg Twój, idzie z Tobą, nie opuści Cię i nie
porzuci.”
Tymczasem!
piątek, 16 marca 2012
W Pełni Kobiecości
![]() |
| Rassouli Art |
Tak się złożyło, że w tym roku Dzień Kobiet przypadł na czas Pełni Księżyca. Jest to niesamowite, ponieważ Księżyc symbolizuje pierwiastek żeński. Jego oddziaływanie jest potężne, regulując pływy wód w oceanach, wpływając na wegetację roślin oraz fazy płodności kobiet. Księżyc wpływa bezpośrednio na nasze ciała, umysły i przeżywanie emocji. Nie jest przypadkiem, że cykl miesięczny kobiety trwa 28 dni, czyli tyle samo co cykl księżycowy.
My kobiety, czy tego chcemy czy nie, jesteśmy związane z naturą bardziej niż mężczyźni i dlatego, podobnie jak cała przyroda, zależymy od rytmów Księżyca. Dr Christiane Northrup w książce „Ciało kobiety, Mądrość Kobiety” pisze: „Cykl menstruacyjny jest najbardziej podstawowym i pierwotnym cyklem jaki istnieje. Krew jest łącznikiem z archetypową kobiecością. Makrokosmiczne cykle natury, wzrost i słabnięcie, przypływy i odpływy oraz zmiany pór roku znajdują odzwierciedlenie na mniejszą skalę w cyklu menstruacyjnym kobiety”.
Kiedyś wszystkie kobiety miesiączkowały jednocześnie – w czasie nowiu, natomiast podczas pełni owulowały. To jest stan naturalny, który zdołał się jeszcze utrzymać w społeczeństwach tradycyjnych. Obecnie, żyjąc w cywilizowanym świecie, mieszkając w wybetonowanych miastach, spędzając czas pozamykane w mieszkaniach i biurach, jesteśmy oddzielone od siły Księżyca. Dlatego właśnie jego oddziaływanie na nasze ciała jest mniejsze niż na nasze przodkinie, które spędzały większość czasu na świeżym powietrzu, a sypiały pod strzechą. Życie we współczesnym świecie narzuca kobietom konieczność stałej wysokiej aktywności, a czas miesiączki często traktowany jest jak zło konieczne. Skutkiem braku zestrojenia się z naturalnym rytmem jest doświadczanie zespołu napięcia przedmiesiączkowego oraz silnych bólów miesiączkowych. Odnoszę wrażenie, że dolegliwości te są błaganiem organizmu o zwolnienie, odpoczynek, zajęcie się sobą, skupienie się na swoim wnętrzu.
Carol Schaefer w książce „Starszyzna Kobiet Radzi Światu” pisze: W wielu rdzennych tradycjach na świecie, w trakcie czasu księżycowego izolowano kobietę, nie dlatego że była splamiona. Wręcz przeciwnie - wierzono, że w czasie miesiączki kobieta ma największą moc. To głębokie połączenie z niebem i Ziemią daje kobiecie łatwy dostęp do intuicji, wewnętrznego przewodnictwa i głosu Ducha. To, co niektórzy traktują jak przekleństwo, jest w istocie największym błogosławieństwem kobiety. Nie rozumiejąc jak ważne w tym czasie jest poświęcanie sobie uwagi - dzięki czemu można ponownie połączyć się ze źródłem i duchowym prowadzeniem Boskiej Kobiecości – narażamy się na rozdrażnienie i fizyczny dyskomfort. Energie mogą zwrócić się przeciwko nam”
Świadome zestrojenie z księżycowym rytmem daje siłę pozwalającą nawiązać kontakt z odwieczną kobiecą mądrością. W „czasie księżycowym” bardzo ważne jest znaleźć czas na odpoczynek, wsłuchanie się w siebie, nawiązanie kontaktu z własną pierwotną i świętą kobiecością.
Można powiedzieć: „No dobra, ale... jak to zrobić, kiedy trzeba pójść do pracy, oddać sprawozdanie, skończyć projekt, zająć się dziećmi, zrobić zakupy itd. itp....?” Trudno jest żyć w rytmie natury, gdy współczesne wymagania cywilizacji nakładają na nas tak wiele obowiązków, a w codziennej gonitwie (nie wiadomo za czym ;), tracimy kontakt ze sobą...
Może nadszedł czas, gdy prawdziwa pierwotna kobiecość, powinna w końcu dojść do głosu?
Może czas sprawić, aby współczesny, cywilizowany świat zaczął czcić i szanować nasze naturalne rytmy, dla zdrowia i harmonii całych społeczeństw?
Może...?
wtorek, 14 lutego 2012
Słów kilka o miłości niewalentynkowej
![]() |
| Alex Grey, Seraphic Transport Docking on the Third Eye |
A przecież powinno tu właśnie chodzić o Miłość? Nie tkliwe bądź namiętne zauroczenie dwóch osób, kończące się na powiedzeniu słowa „kocham cię” i wręczeniu kwiatka czy pluszowego serduszka, lecz miłość przez duże „M”. Mam tu na myśli pozytywną energię o najwyższych wibracjach, bezwarunkową, szczerą i czystą - miłość do świata, do ludzi, do wszystkich otaczających nas istot. Czyż nie wspaniale byłoby obchodzić ten dzień jako DZIEŃ MIŁOŚCI, a nie zakochanych? Dzień, w którym każdy z oddaniem i szacunkiem podchodzi do drugiego człowieka. Kiedy powiedzieć „kocham cię” córce, matce, przyjaciółce czy nawet obcej osobie na ulicy przestaje być już problemem. Gdy szczerze wybacza się wszystko, by dać szansę i sobie, i innym - tu, w teraźniejszości… Ile z nas tak potrafi?
Odkąd tylko Walentynki zawitały w nasze słowiańskie progi (które swoją drogą mają własne święto zakochanych - noc Kupały, czyli letnie przesilenie), obiecałam sobie, że dzień ten będę obchodzić właśnie jako dzień miłości, w którym zamiast na kupowaniu niepotrzebnych bibelotów, skupię się na wysyłaniu energii pełnej miłości, zrozumienia, dobra i ciepła nie tylko najbliższym, ale całej ludzkości. Kiedy z szczególną czułością utulę ciepło w ramionach nie tylko tych, których mam tuż obok, ale telepatyczne również tych daleko - dawno niewidzianych, odeszłych oraz obcych.
Choć definicji miłości jest wiele, Neale D. Walsch w swojej książce „ Przyjaźń z Bogiem” w niezwykły i prosty sposób wyjaśnia miłość tą najbardziej świadomą, tak rzadko dziś spotykaną, a cenioną ponad wszystko:
MIŁOŚĆ to…
Coś, co nie zna warunków, ograniczeń i potrzeb. Ponieważ nie zna warunków, nie wymaga niczego, aby się wyrazić. Nie żąda niczego w zamian. Nie wstrzymuje niczego w odwecie.
Ponieważ nie zna ograniczeń, nie krępuje drugiego. Jest bez końca i trwa wiecznie. Nie doświadcza zapór i granic.
Ponieważ nie zna potrzeb, stara się nie brać niczego, co nie pochodzi z hojności serca. Stara się nie zatrzymywać niczego, co nie pragnie być zatrzymywane. Stara się nie dawać niczego, co nie jest przyjmowane z radością.
I jest wolna. Miłość jest tym, co swobodne, albowiem wolność stanowi istotę Boga, a miłość to przejaw Boga.
Dla wszechświata nie ma nic cenniejszego niż miłość. Każdy dzień jest dobry na emanowanie czystą miłością. Nie zawsze o tym pamiętamy, nie zawsze potrafimy lub po prostu nie chcemy. Wyobrażacie sobie świat, który choć raz w roku wypełniony byłby po brzegi tą krystalicznie harmonijną energią? Może więc warto spróbować? Zacznijmy od tego jednego dnia dzisiaj i zobaczmy, co się stanie.
Potęga miłości jest ogromna i jej równie silną moc przesyłam Wam prosto z serca i duszy, dziś i każdego dnia :)
Potęga miłości jest ogromna i jej równie silną moc przesyłam Wam prosto z serca i duszy, dziś i każdego dnia :)
wtorek, 7 lutego 2012
Ostrożeń magiczny
Na wiosnę budzi się we mnie zielarka. Robię sobie kalendarz, w którym zapisuję, które rośliny kiedy wysiać do doniczek i do gruntu, a co i kiedy z łąk, pól i lasów zbierać i w jaki sposób wykorzystać. Oczywiście działania te, staram się podporządkować rytmom księżycowym.
Ale póki co, zima rozgościła się u nas w najlepsze. Dlatego też wybrałam się do mojego ulubionego sklepu zielarskiego i zakupiłam kilka paczek ziela ostrożenia.
Ostrożeń warzywny (Cirisium oleraceum), zwany tez czarcim żebrem, to ziele magiczne. Jest to roślina trochę zapomniana, a szkoda. Nie będę tu przedstawiać charakterystyki rośliny, oraz opisywać działania jakie przedstawiają podręczniki. Wszystkie te informacje można znaleźć w internecie lub w literaturze.
![]() |
| Wikipedia, Ostrożeń warzywny |
- problemy związane z jamą ustną : bolące, krwawiące dziąsła, ból zęba, zajady
- zapalenie spojówek
- ból gardła
- wysypka
- trądzik
- problemy ginekologiczne i hemoroidy
- ukąszenia owadów
- trudno gojące się rany, owrzodzenia, stany zapalne
Podobno ma niesamowite działanie w uzdrawianiu dzieci z alergią skórną, a także gdy są niespokojne i często płaczą. Mój dwuletni synek miał raz wysypkę i raz odparzenie wówczas odwar z ostrożenia okazał się niezastąpiony. Problemy zniknęły w ciągu kilku dni i niepotrzebne było stosowanie maści sterydowych.
Przede wszystkim jednak, ostrożeń ma właściwości usuwania z ciała nagromadzonej negatywnej energii. Ja jestem wrażliwcem, bardzo łatwo łapię negatywną energię z otoczenia oraz jestem podatna na jej rabunek przez inne osoby. W nagłej, trudnej sytuacji nie zawsze też pamiętam o tym, żeby wytworzyć wokół siebie pole ochronne. Gdy dopadł mnie stres, rodzinny konflikt lub przebywałam w zatłoczonym miejscu o niskiej wibracji, przygotowuję sobie wspaniałą kąpiel ostrożeniową.
Do sześciolitrowego garnka wsypuję 50 gramów suszonego ziela ostrożenia, zalewam wodą i gotuję przez 40 minut. Podobno wraz z długością gotowania wzrasta jego moc. Po ugotowaniu, czekam aż odwar trochę przestygnie, a później przecedzam przez sito do wanny. Dolewam trochę zimnej wody, mieszam i kąpiel gotowa. Podczas trwającej około 15 minut kąpieli wizualizuję sobie, że wszystko co złe, czyli cała negatywna energia, jak smoła spływa ze mnie. W czasie nasiadówki z odwaru z reguły wytrącają się tzw. "farfocle" co jest dobrą oznaką oczyszczania się organizmu z choroby lub negatywnej energii.
Po tej kąpieli osuszam się ręcznikiem, który nadaje się już tylko do prania, a w ciało wmasowuję balsam lub olejek. Efekt jest niesamowity – całkowicie odprężone i zrelaksowane ciało, oczyszczone z negatywnej energii. Po takiej kąpieli sen jest spokojny i głęboki, a następnego dnia myśli czyste i jasne.
Wszystkie porady dotyczące stosowania ziela ostrożenia zaczerpnęłam z forum Anny Ciesielskiej, które stanowi moją wielką inspirację.
Na koniec chciałabym się z Wami jeszcze podzielić radami dotyczącymi stosowania ziela ostrożenia, pochodzącymi ze wspomnień ludowych, które pochodzą ze strony internetowej wsi Kłębowo:
„Nu, ale jak już sie co stanuło i gowa mocno błeli, to nejlepi jest sie okumpać abo umyć wew czarcim żebrze. Porzunnum gorść tego ziela zalywo się gotujuncum włedum i jak naciuągnie to się przecydzo do miski, abłe do wanny, płete wsypuje sie 3 szczypty słeli, 3 razy kapnie sie włedy świyncuny i odmówi „w imie Ojca i syna i ducha świyntygo” , a płete czebno sie wew tym umyć. Bez mydła sie myć. Jak jest co zadane, źle życzune, abłe od złygo łoka co pszyszło, to we włedzie bydum same farfocle, same mynty bydum. Takum brudnum włede to się wylywo tam dzie nikt nie chłedzi, coby na nikogu to złe nie pszeszło.”
Subskrybuj:
Posty (Atom)




