Pokazywanie postów oznaczonych etykietą twórczość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą twórczość. Pokaż wszystkie posty

sobota, 6 kwietnia 2013

Szycie jest Piękne - Tildowa Anielica


Tildowe Anioły... Misterne, rękodzielnicze dokonania pełne osobistego uroku i dobrej energii. Czy ktoś z Was też się nimi kiedyś zachwycał?

Oj, długo marzyła mi się taka Anielica. W końcu jak na co dzień swatałam się z aniołami, to i do domu chciało się wprowadzić anielskiego ducha, by samą swoją obecnością rozsiewał pozytywną energię i dobre wibracje.


Obiecałam sobie, że sama ją kiedyś uszyję - w końcu nie ma to, jak popełnić swoje własne dzieło - choć o szyciu nie miałam zielonego pojęcia. Oczywiście na obietnicach się skończyło, minęło sporo czasu, a zauroczenie tildowymi zabawkami pozostało... nienasycone - do zeszłego tygodnia...

A wszystko dzięki Magdzie, prawdziwej Anielicy stąpającej po ziemi... :)


Magda na co dzień robi właśnie takie cudeńka - z pasją i miłością wyczarowując ze skrawków materiałów piękne, misternie dopracowane arcydzieła. Jej dokonania możecie podziwiać na blogu Przestrzeń Szycia, do zajrzenia na który serdecznie Was zachęcam :) Ja zachwycam się nieprzerwanie i oczu nie mogę nacieszyć. I z podziwem patrzę na ludzi, którzy z pasją robią to, co sprawia im największą radość - według mnie to prawdziwy klucz do szczęścia.

Kochana, dziękuję Ci z całego serca!  :)



piątek, 30 grudnia 2011

Narodziny mocy

Moc, to takie wzniosłe, patetyczne słowo. Czuję się dziwnie używając go tu, przy pisaniu niniejszego tekstu. Zjeżam się na ten patos, a pomimo to, trudno mi zastąpić ten wyraz, jakimś innym, równie celnym określeniem.

MOC. Słowo, które niesie niesamowitą siłę i energię. Na co dzień wydaje mi się, że mnie nie dotyczy. Z pozoru jestem zwyczajna i słaba. Lecz ona ona tkwi w ukryciu, by w odpowiednim momencie się ujawnić. Czasem buntuję się przeciwko niej, ponieważ z lenistwa i dla wygody wolę się poddać, wtulić się w ramiona iluzji bezpieczeństwa, zamiast wziąć odpowiedzialność za własne życie…zaryzykować i skoczyć.

W moim życiu, moc objawiła się najintensywniej w momencie porodu, w sytuacji, której nie można rozumowo kontrolować, kiedy nie działają żadne gierki ego. Wtedy, kiedy trzeba całkowicie poddać się i zaufać własnemu ciału, kiedy zostałam odarta ze schematów, wzorców, uwarunkowań.
Rankiem po urodzeniu syna, siedząc na skraju szpitalnego łóżka – słaba, blada i krwawiąca, pomyślałam „Wow – jakie to niesamowite - urodziłam dziecko! Teraz już wszystko mogę!” To był przebłysk, najsilniejsze objawienie mocy w moim życiu. Wracam do tego uczucia za każdym razem, gdy czuję, że czemuś nie podołam, że nie dam rady. Towarzyszy mi w chwilach codziennych słabości, gdy chcę uciec, schować się. Wówczas wszystkie problemy stają się banalne.

Czasem obserwuję kobiety, które urodziły i wychowują po kilkoro dzieci, zupełnie nieświadome mocy, którą posiadają w sobie, a która objawia się każdego dnia. Według mnie, powinny chodzić dumne jak królowe, a ludzie dookoła darzyć je największym szacunkiem.
Sądzę, że nie trzeba rodzić dzieci, żeby doświadczyć poczucia mocy. Każdy przejaw naszej twórczości jest jak poród i niesie w sobie niesamowitą energię.

Mamy w sobie niewyczerpane źródło mocy. Pamiętajmy o tym. Czyż to nie cudowne?

piątek, 23 grudnia 2011

Przedświąteczne tworzywo...


...czy dokonań twórczych ciąg dalszy - tym razem w wersji praktycznej ;)

Miało być piśmienniczo... Jednak grudzień to tak intensywny miesiąc, że trudno jest znaleźć choć chwilę wytchnienia, aby skupić myśli i przelać "na papier" choć część z tych kołaczących nieprzerwanie w głowie pomysłów. Dlatego dziś będzie nieco bardziej manualnie, a słowa muszą poczekać do Nowego Roku. Ta manualność właśnie ma związek z zaglądającymi już tuż zza rogu Świętami, a dokładniej z  świątecznymi podarunkami dla najbliższych, które w tym roku obiecałam sobie zrobić własnoręcznie. 

Dlaczego? Ponieważ nie ma cenniejszego prezentu niż ten, któremu poświęciło się swoją uwagę, cierpliwość i uczucie, w który włożyło się jedyną w swoim rodzaju energię – NASZĄ energię, pełną dobra, miłości i pozytywnych wibracji.

Dlaczego jeszcze? Bo to idealny pretekst, żeby wreszcie móc usiąść z innymi kobietami w kręgu – kobiecym kręgu, i tworzyć w sile kobiecej energii, przy dawnych opowieściach, głębokich refleksjach i skrywanych marzeniach. W tym roku ten przedświąteczny krąg nie był za duży, jednak wyjątkowy. I wierzę, że z każdym kolejnym rokiem będzie się on powiększał o wspaniałe kobiety, szukające ciepła, zrozumienia i potrzeby wyrazu.

Jako że moja droga rękodzielniczych dokonań dopiero się zaczyna, daleko mi jeszcze do twórczych umiejętności mojej babci czy mamy (mamo dziękuję Ci za niezastąpione wskazówki, wsparcie i dużo cierpliwości :)). Jednak zgodnie z tym, co głosi Rada 13 Babć, stoją przy mnie nie tylko obecne, ale i przeszłe pokolenia kobiet – naszych Babć, które będą wspierać mnie we wszelkich dokonaniach, które podejmę, również tych twórczych. Otwieram się więc na ich przewodnictwo i zaczynam wreszcie popełniać te hendmejdowe cudeńka ;) Poniżej moje pierwsze próby :)



niedziela, 13 listopada 2011

Twórczość

„My, kobiety, przez całe życie powinnyśmy wyrażać swoją naturalną kreatywność”

Dr Christiane Northrup, "Ciało kobiety, mądrość kobiety"

Twórczość jest podstawową cechą każdej kobiety. Jest przypisana do naszej najgłębszej natury. Bez niej usychamy i zamieramy. Kobieta musi tworzyć, ponieważ jej wewnętrzna natura nakazuje, aby z niczego stworzyła coś. Kobieta jest biologicznie uwarunkowana do kreatywności - to jej ciało tworzy ciało dziecka – ten proces - tak niesamowity i cudowny, że zapiera dech w piersiach, a wydaje mi się, że traktowany jest pospolicie i zwyczajnie.

Chcąc przekonać się jaka jest skala kreatywności kobiet, można spojrzeć chociażby na ogromną liczbę blogów internetowych, na których prezentowane są rozmaite prace w najróżniejszych dziedzinach począwszy od haftowania, poprzez wykonywanie dekoracji, szycie, malarstwo, garncarstwo po literaturę.

Nasze babki, matki, ciotki od zawsze dziergały, haftowały, robiły na drutach, szyły, pisały wiersze – w zaciszu domowym tworzyły prawdziwą sztukę, choć tym nie epatowały. Kiedyś tego nie doceniałam, teraz otaczam szacunkiem i z namaszczeniem składam serwetki, które z miłością i pasją dziergały moje przodkinie. Wyobrażam sobie, z jakim stoickim spokojem siedzą nad robótkami, cierpliwie nawlekając oczko za oczkiem, wkładając w swoją pracę całą swoją dobrą energię.


Medytacja – obecność w tu i teraz – tworzenie dzieła. Po prostu ideał!

Dr Christiane Northrup w swojej książce „Ciało kobiety, mądrość kobiety” (swoją drogą, w mojej opinii książka genialna, do której jeszcze nie raz nawiążę), pisze że kreatywność kobiet jest związana z funkcją jajników: „Mądrość jajników reprezentuje, pochodzącą z głębi naszej istoty, kreatywność, która pragnie narodzić się z naszego wnętrza, a której jedynie my możemy dać życie; jest ona wyjątkowym potencjałem twórczym – szczególnie w odniesieniu do twórczości w życiu zewnętrznym.”

Autorka pisze, że jeżeli w swoim życiu nie dajemy sobie przestrzeni na wyrażenie naturalnej kreatywności, wówczas mogą pojawić się problemy z jajnikami – np. pojawiają się torbiele czy guzki. Sądzę, że kluczem do uzdrowienia jest zrozumienie, że nie mamy wyjścia, musimy tworzyć, zgodnie z naszą wewnętrzna potrzebą i nie możemy tego odkładać na później (czyt. ...aż posprzątam, zrobię zakupy, pranie, będzie lepsza pogoda, będę miała swoją „wypasioną” pracownię, itede, itepe) - czyli „wieczne nigdy”.

Według dr Northrup na realizację twórczości musimy być gotowe, a siła ta musi płynąć z wewnątrz: „Nie możemy (…) zmuszać się do kreatywności. Należy dać jej czas i przestrzeń, tak aby wzrastała i rozwijała się zgodnie ze swoim wewnętrznym rytmem. Niczym biologiczne matki, my kobiety musimy być otwarte na to, że nasze dzieła są wyjątkowe, mają własną energię oraz potrzeby i nie da się na nich wymusić z góry określonej formy. Umiejętność poddawania się kreatywności i zrozumienie, że nie da się jej kontrolować intelektem, jest kluczem do uchwycenia sensu siły płynącej z jajników. Musimy pozwolić tej sile objawiać się poprzez nas”.

Moje Drogie – wsłuchujmy się w siebie, twórzmy i wspierajmy się :)